19 mar 2017

.010 } Przybij piątkę! #1 – Nowy cykl, fanpage i różowe włosy

Cześć, co słychać?
Mam nadzieję, że nie narzekacie na brak wrażeń - w moim życiu dzieje się całkiem sporo. Postaram się Wam wszystko odrobinę przybliżyć, zaczynając tym samym nowy (pierwszy!) cykl na moim blogu.


MARTA NAPISAŁA
Lubię łapać się rzeczy, przy których od razu widzę efekty swojej pracy. To jeden z powodów, dla których mój blog - choć miał być dla mnie priorytetowy - zszedł nieco na dalszy plan. Zajmowałam się wszystkim, tylko nie Figą. Nie skłamię, jeśli napiszę, że dopadło mnie wręcz zniechęcenie do pisania tutaj.
Aż do ostatniego piątku...


Faktycznie, odzywałam się do Marty jakiś czas temu - bardzo lubię Ją odwiedzać i szalenie podoba mi się inicjatywa polecania blogów czytelników - ale nigdy nie przypuszczałam, że zostanę do takiego polecenia wytypowana.
Marta, jeśli kiedykolwiek będziesz to czytała, to wiedz, że dałaś mi niesamowitego kopniaka motywacyjnego w mój leniwy tyłek. Dziękuję!
I ten właśnie impuls sprawił, że powiedziałam sobie: ok, Monika, teraz to już nie ma zmiłuj!


ZMIANY I FIGABEZMAKU NA FACEBOOK
Blog potrzebował odświeżenia. Podobał mi się, jednak doszłam do wniosku, że nie jest dostatecznie czytelny. Najprościej byłoby go po prostu usunąć i zacząć od nowa, na czysto - tak, jak robiłam to praktycznie zawsze do tej pory. Ale chyba nie tędy droga. Nie mogę ciągle robić jednego kroku w przód, a trzech w tył. Stale do przodu - tak należy przeżyć życie.

Figę odświeżyłam. Urosła, choć póki co jedynie wizualnie, ale liczę na to, że również ilość czytelników zmieni się za jakiś czas. Nawet, jeśli jesteście tu na chwilę i nie możecie zostać dłużej, będzie mi szalenie miło, jeśli napiszecie chociaż zwykłe "cześć". To niby niewiele, tyle co nic, ale daje poczucie, że mam dla kogo tu być - a to już bardzo dużo. :)

Zmiany wizualne były bardzo ważne, bo postanowiłam założyć też fanpage. Kiedy zakładałam bloga fanapage miał powstać, gdy będzie już 5 wpisów. Potem zmieniłam tę liczbę na 7, ostatecznie, jak widać, stanęło na 10 - myślę, że to takie optimum, przynajmniej dla Figi.


Fanpage jest świeżutki, dzisiaj założony i mam nadzieję, że będzie się stopniowo rozwijał i przyciągał duże grono osób. Zachęcam do polubienia strony i obiecuję, że nie będę Wam SPAMowała. 
Co jakiś czas wrzucę pewnie tylko przypominajkę o nowym wpisie, albo coś ciekawego, czym koniecznie będę musiała się z Wami podzielić. 


PRZYBIJ PIĄTKĘ!
Wraz ze zmianą wyglądu i założeniem fanpage rusza nowy cykl, którego początku jesteście świadkami.
PRZYBIJ PIĄTKĘ! to cykl po prostu o mnie i o moim życiu. O tym, co się w nim zmieniło, wydarzyło, jakie szanse czekają na mnie za rogiem, ale postaram się tu również umieszczać interesujące linki, polecenia - w zależności od tego, co akurat wpadnie mi w oko - mając nadzieję, że może odnajdziecie rozrywkę tam, gdzie ja ją odnajduję.

Skąd nazwa?
Brzmi optymistycznie i daje powera - chciałabym, żeby moje życie właśnie takie było! Dodatkowo, pozwalam sobie samej trochę wygody - to nie będzie tygodnik, weekendownik, miesięcznik - o nie, tego chciałam uniknąć. Zamiast tego PRZYBIJ PIĄTKĘ! będzie pojawiało się co piąty post - licząc od dzisiejszego. Pisze mi się dużo przyjemniej, kiedy mam świadomość, że nie goni mnie żaden deadline. 


RÓŻOWE WŁOSY - AKTUALIZACJA BUCKET LIST
Wybaczcie, ale muszę o tym napisać!
Zapewne większość z Was słyszała czym jest "bucket list". Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą o co chodzi, już spieszę z wyjaśnieniem. Bucket list, czyli "things to do before I die" - lista rzeczy do zrobienia przed śmiercią, czy po prostu lista marzeń, ale takich prawdziwych.

Ja również mam swoją. Jest skromna, jednak szczera. Jej pierwsza wersja miała około setki punktów, ale kiedy dochodziło do realizacji niektórych z nich okazywało się, że jednak wcale tego nie chciałam, że to były jakieś chwilowe "zachciewajki", a nie prawdziwe cele i marzenia. 
W obecnej wersji punktów jest niewiele, jednak realizacja każdego z nich daje mi poczucie spełnienia. Jednym z takich punktów były... różowe włosy!

Możecie mi powiedzieć: przecież wystarczyło się przefarbować - tego jednak nie zrobię. Bo, widzicie, nie w tym sęk, żeby te włosy były różowe (bo to nie pasuje do mnie totalnie), tylko żeby były różowe na chwilę. :) 


Na L'Oreal Colorista Spray trafiłam przypadkiem. Zanim zdążyłam się dobrze nad nim zastanowić udało mi się dokonać zakupu (bo gdybym zaczęła myśleć, to na 99% bym go nie kupiła).
Jestem po aplikacji pierwszego pasemka "kontrolnego" i jestem z niego zadowolona. Spray nakłada się łatwo, daje delikatny kolor (co też było dla mnie dość istotne, nie brudzi i faktycznie się zmywa. Nie udało mi się w pełni przetestować jego trwałości na włosach, ale myślę, że będę miała ku temu okazję.

Tym samym wstępnie odhaczam punkt w bucket list i przymierzam się jeszcze do kupna jakiegoś innego koloru - może niebieski? I fioletowy? (Chyba zaraz dopiszę do listy galaxy hair!)


ZNÓW W SIODLE!
I coś, z czego jestem najbardziej dumna i szczęśliwa! To uczucie, kiedy możliwość robienia czegoś, co kochasz zostaje Ci zabrana na kilka lat, ale w końcu podejmujesz decyzję, że do tego wracasz.

Po 5 latach przerwy wróciłam do jazdy konnej i chociaż jestem dopiero po drugiej jeździe, nareszcie czuję, że znów żyję i mam na co czekać. Chociaż wszyscy wkoło nie są specjalnie zadowoleni moją decyzją, to jak nigdy mam to gdzieś. Przykro mi jedynie, że ludzie kwestionują coś, co dla mnie jest sensem życia. Że moi bliscy nie chcą partycypować w tym, co mi daje radość i niesamowite pokłady energii. 
Mogę fizycznie być wykończona, ale psychicznie czuję się zregenerowana jak rzadko kiedy. To właśnie sprawia, że mam dość siły, żeby nie zwracać uwagi na te negatywne emocje dookoła mnie i robić swoje.

A kiedy nie ma mnie w stajni, to i tak zajmuje się końmi. 
Chciałabym w tym miejscu polecić Wam grę, która niesamowicie mnie urzekła i sprawiła, że spędzam z nią wiele godzin - choć jest tylko grą na komórkę.


Horse Haven World Adventures to gra na Androida i iOS. Gra ma przyjemną grafikę, jest darmowa, zdobycie waluty "premium" jest stosunkowo łatwe, więc nie wydając realnych pieniędzy możemy cieszyć się całą grą.
A jest się czym cieszyć!


Na początek otrzymujemy stadninę i jednego konia. Gra przypomina trochę typową grę w farmę, ale skupia się wokół koni. Konie możemy rozmnażać, hodując nowe rasy bądź ulepszając już posiadane. Minigry, dzięki którym zdobywamy coins, czyli podstawową walutę, są przyjemne i stosunkowo proste.
Ogółem rzecz biorąc, gra jest totalnie do polecenia i - nawet, jeśli nie jesteście zakręconymi koniarzami, jak ja - jest spora szansa, że przypadnie Wam do gustu.

Spróbujcie - naprawdę warto!
Ucierpieć może jedynie bateria Waszego smartfona. :)



Na tym kończę pilotażowe wydanie PRZYBIJ PIĄTKĘ! - szczęśliwa, że mogę się tym z kimś podzielić, oraz zmotywowana do dalszego działania. 
Do zobaczenia wkrótce!